Niby mówimy tym samym językiem. W domu, przy stole czy w drodze do szkoły nie ma problemu z porozumieniem. Ale wystarczy posłuchać rozmowy nastolatka z rówieśnikami, żeby poczuć się jak w obcym kraju.Albo przeczytać wiadomość czy komentarz w sieci – co znaczą te skróty? Czy emotikony należy rozumieć dosłownie, czy niosą jakiś przekaz.
Dorośli często mówią: „Nie rozumiem młodych” Takie stwierdzenie można tłumaczyć: “Nie rozumiem, o co im chodzi”. Ale też: “Nie rozumiem języka, jakim się posługują”. I to jest pierwszy krok do porozumienia: przyswoić sobie język. Mieć orientację w tym, o czym młodzi mówią i piszą. Wtedy łatwiej zrozumieć, co ich martwi, cieszy, zastanawia.
Język młodych ludzi zmienia się dziś szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. W dużej mierze powstaje w internecie, w mediach społecznościowych, w grach, na TikToku czy Discordzie. Stamtąd przenika do codziennych rozmów.
Właśnie dlatego powstał „Słownik wyrażeń, symboli i skrótów używanych przez młode głowy” – przygotowany w projekcie „MŁODE GŁOWY. Otwarcie o zdrowiu psychicznym”. Jego celem nie jest nauczenie dorosłych mówienia slangiem nastolatków. Chodzi raczej o coś prostszego i ważniejszego: lepsze rozumienie świata młodych ludzi.
Język, który powstaje w komunikatorach
Duża część młodzieżowego języka to skróty. Powstały z potrzeby szybkiego komunikowania się w czatach i wiadomościach. Zamiast całych zdań pojawiają się krótkie formy, które dla wtajemniczonych są oczywiste, ale dla dorosłych często brzmią zagadkowo.
W rozmowie nastolatków można więc zobaczyć „idk”, gdy ktoś chce powiedzieć, że nie wie. Albo„rel” – sygnał, że ktoś się z czymś utożsamia i czuje podobnie.
Takie skróty są znakiem czasu i potrzeby szybkiej komunikacji. Czasem jednak w tym samym języku pojawiają się też określenia dotyczące trudnych doświadczeń – na przykład skrót odnoszący się do samookaleczania. Właśnie dlatego warto mieć choć podstawową orientację w tym kodzie.

Emotikony, które mają drugie dno
Zaskoczenie może budzić także dobór emoji. Dla wielu dorosłych to po prostu obrazki wyrażające emocje: uśmiech, żart, sympatię. Tymczasem w komunikacji młodych ludzi znaczenie tych symboli bywa bardziej złożone.
Uśmiechnięta buźka potrafi być odczytywana nie jako życzliwość, ale jako chłodny dystans albo bierna agresja. Mrugnięcie okiem może oznaczać sarkazm. Z kolei niektóre emoji – zupełnie niewinne na pierwszy rzut oka – bywają używane jako symbole odnoszące się do używek czy ryzykownych zachowań.
Nie chodzi o to, by dopatrywać się drugiego dna w każdym emotikonie. Ale świadomość, że takie znaczenia istnieją, pomaga uważniej przyglądać się komunikacji młodych ludzi.
Słowa z internetu
W języku nastolatków często pojawiają się też określenia, które przyszły z memów i popkultury internetowej. Jedne są chwilową modą, inne zostają na dłużej.
Czasem młodzi mówią o czymś „cringe”, kiedy coś wydaje się wyjątkowo niezręczne. Kiedy coś idzie dobrze i bez wysiłku, można usłyszeć „essa”. W rozmowach o relacjach pojawiają się z kolei określenia takie jak „crush”, opisujące osobę, która się komuś podoba.
Dla dorosłych może to brzmieć dziwnie albo zabawnie. Dla młodych jest po prostu naturalnym sposobem mówienia o emocjach, relacjach i codzienności.
Słowa, które opisują doświadczenia młodych
W słowniku pojawiają się też pojęcia, które opisują zjawiska charakterystyczne dla życia w sieci. Część z nich mówi o realnych trudnościach, z którymi mierzą się młodzi ludzie.
Jednym z takich pojęć jest FOMO – lęk przed tym, że coś nas omija, że inni przeżywają coś ciekawszego albo ważniejszego. Innym jest ghosting, czyli nagłe zniknięcie z relacji bez wyjaśnienia. W języku internetu funkcjonują też określenia dotyczące przemocy, takie jak cyberbullying czy bodyshaming.
Te słowa nie są tylko modnymi terminami. Często opisują doświadczenia, które młodzi naprawdę przeżywają w świecie online i offline.

Mózg w świecie niekończącego się scrollowania
Współczesny język młodych ludzi coraz częściej opisuje również to, jak działają media społecznościowe i algorytmy. Pojawiają się określenia mówiące o przeciążeniu informacjami, o utracie poczucia czasu podczas przeglądania treści czy o trudnościach ze skupieniem uwagi po długim oglądaniu krótkich filmów.
To pokazuje, jak bardzo codzienność młodych ludzi splata się dziś z technologią. Język jest tylko odbiciem tej rzeczywistości.
Najważniejsze nie jest słownictwo
Czy rodzic powinien znać wszystkie te słowa? Nie. I prawdopodobnie nawet się nie da – język młodych zmienia się bardzo szybko.
Znacznie ważniejsza jest ciekawość. Jeśli dziecko używa słowa, którego nie rozumiemy, najprościej po prostu zapytać. Bez oceniania, bez ironii, bez wykładu o tym, że „kiedyś mówiło się normalnie”.
Takie pytanie może być początkiem rozmowy. A rozmowa – początkiem lepszego rozumienia.
Bo choć język młodych bywa inny, potrzeba bycia wysłuchanym i zrozumianym jest dokładnie taka sama jak zawsze.
***
Prawie MILION młodych osób w Polsce może doświadczać kryzysu psychicznego. Potrzebują naszego wsparcia. Musimy działać. Teraz.
Przekaż 1,5% podatku Fundacji UNAWEZA na projekt MŁODE GŁOWY.
Twój jeden gest ma znaczenie! Kliknij tu i zobacz, jak nas wesprzeć?